purpura, woda uspokaja

purpura, woda uspokaja
fot. Salman Arif Khan
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 czerwca 2014

markdown

Tak się składa, że ostatnio strasznie się wkręciłem. Bardzo zainteresowałem się technologiami związanymi z tworzeniem i zarządzaniem stronami webowymi. W konsekwencji jakoś mam mniej czasu na pisanie. Trochę przystopowałem, ale postaram się, może rzadziej, ale jednak coś pisać.

Teraz trochę o internecie. Czy każdy wie, jak to działa? No właśnie. Tak sobie robimy click i oglądamy, strony, obrazki, filmy. Słuchamy muzyki. Wszystko z magicznego pudełka.

Nie są to takie czary, co będę się starał wyjaśnić później. Ale najpierw powrót do rzeczy, którą już sygnalizowałem. Markdown.

Jakiś czas temu pisałem o markdownie i zastosowaniu do tworzenia prostych stron zarządzanych poprzez dropboxa. Jak się zacząłem wczytywać w temat, to okazało się, że markdown jako narzędzie do tworzenia dokumentów jest dosyć popularne. Niestety z trudem znaleźć można polskie źródła, stąd z konieczności muszę opierać się o dokumentację angielskojęzyczną.

Zauważmy najpierw, że poprzez wszystkie lata pliki tekstowe i ich format w zasadzie się nie zmieniły. Można powiedzieć, że txt jest wieczny. W prawdzie w każdym z systemów operacyjnych - unix, windows, mac - jest inna konwencja kończenia linii, ale nie zmienia to zawartości plików.

Dla przypomnienia. Markdown to zbiór predefiniowanych znaczników w tekście służących do jego formatowania. Mówi się, że jest to język, ale to tak trochę na wyrost. Takie rozwiązania są tak stare jak komputery. A może starsze. Przecież podobnego systemu używały (i używają nadal) drukarki. To co wysyłamy do drukowania jest drukowane z wyłączeniem pewnych sekwencji sterujących, powodujących zmianę trybu drukowania - drukowanie kursywą, pogrubieniem, większymi, mniejszymi znakami, innym zbiorem czcionek itp. Znacie, znamy.


wtorek, 20 maja 2014

rip

Rzeczy niestety się psują. Nie inaczej jest z elektroniką. Jest, za chwilę może przestać funkcjonować. Powody bywają oczywiste, np. coś nam spadło, nastąpiło przepięcie prądu itp. Ale czasami powód jest nieznany. Po prostu po latach funkcjonowania nagły koniec. Dotknęło to mnie. Nagle dysk postukał chwilę i przestał funkcjonować. Koniec. System niby go widzi, ale nie może go odczytać.

> R.I.P. (2005-2014) Western Digital Serial ATA HD WD Caviar SE <

Awaria dysku, jakkolwiek chyba niezbyt częsta, jest zawsze sporym zaskoczeniem. Mój był w dobrym stanie. Prawie nowy ;). Nie miał jeszcze dziewięciu lat. I nie był mocno eksploatowany. Muszę przyznać, że taka awaria zdarzyła mi się po raz pierwszy.

Nasza wiara w bezawaryjne funkcjonowanie sprzętu jest niczym nieuzasadnionym życzeniem. Praktyka pokazuje, że ryzyko istnieje i jest całkiem realne. Strata twardego dysku, to przeważnie utrata danych. Często bezcennych poprzez swoją wartość sentymentalną - jak zdjęcia, artykuły, lub poświęcone godziny pracy.

Na szczęście nic nie straciłem jeżeli myślimy o danych. Straciłem instalację windowsów. xp. Prawie cała zawartość dokumentacyjna była wcześniej backupowana w chmurze. Posiadane programy też są do odtworzenia. A co do ponownej instalacji xp, to muszę się zastanowić. Potrzebne mi są tylko do obsługi drukarki (może trzeba już pozbyć się Kyocery) i ze względów, nazwijmy to, sentymentalnych.

wtorek, 1 kwietnia 2014

FUD

Od pewnego czasu, co włączę komputer, to mam komunikat o zakończeniu wsparcia (na poniższym obrazku w prawnym dolnym rogu ekranu). Za każdym razem. Komunikat ten jest włączony dosyć długo, tak, jak bym był analfabetą, który nie umie przeczytać, zapamiętać i zrozumień tekstu.

koniec wsparcia
Komunikat pochodzi od programu zabezpieczającego MS. Podejrzewam, że informacji w systemie mogłoby być więcej, ale zablokowałem możliwość zainstalowania w aktualizacjach programu informującego o końcu wsparcia. Współczuję tym, którzy ten fakt przeoczyli. Mam zwyczaj nie instalować niczego automatycznie, dlatego czasami udaje się pozbyć trochę śmieci.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Sejf

O bezpieczeństwie nigdy nie za wiele. Temat jest zawsze aktualny. To powinno wejść nam w krew. Posiadane informacje mogą mieć dla nas dużą wartość. Ale jeszcze większą dla osób postronnych. Potrzebą chwili jest ochrona tych informacji. Dodatkowo, mobilność zwiększa ryzyko utraty danych. Gubimy telefony, komputery, pendrive'y z osobistymi danymi. Żadne hasła zabezpieczające te urządzenia nie chronią naszych danych. Służą one tylko utrudnieniom, nie są przeszkodą, w uruchomieniu tych urządzeń. Dane w naszych urządzeniach są najczęściej w żaden sposób niezabezpieczone. Dostęp do nich jest nie tylko poprzez windowsy, zainstalowany system operacyjny, ale także przez dowolny inny system np. puppiego, który możemy uruchomić z urządzeń przenośnych. Mało kto szyfruje całe dyski. Trzeba to zrobić przed zainstalowaniem systemu operacyjnego. Do tego może służyć wspominany truecrypt. Ale po instalacji systemu pozostaje nam tylko zabezpieczanie danych innymi metodami.

Programem podobnym w swojej filozofii do truecrypta jest safehouse.

Strona programu

Oba programy umożliwiają tworzenie i zarządzanie zaszyfrowanymi kontenerami. Są to zaszyfrowane pliki, które mogę być przez windowsy widziane jako dodatkowe dyski.

niedziela, 5 stycznia 2014

W chmurach

Przełom roku sprzyja raczej lenistwu niż pracy, dlatego też chciałbym chwilę pobujać. Pobujać, jak wyżej, w chmurach.
Zawsze mam wrażenie, że nowy rok, jak i wszystkie pozostałe święta wymyślili marketingowcy. W zasadzie, upływ czasu jest procesem ciągłym i ten akurat dzień nie jest niczym szczególnym. No ale jak nie ma świąt, to nie ma zakupów. A jak sprzedaż leży, to premie bye bye. Brutalne prawo natury. Biznesowej, nie ludzkiej.
Ale wracając do chmur, to najpierw zacząłem się zastanawiać, co mogłoby być babolem roku już minionego. Dla mnie numero uno jest sprzedaż Nokii. Uśmiałem się z tego jak norka, bo. Najpierw Finowie zatrudnili sobie agenta. Agenta $MS, który w krótkim czasie wyciął wszystko, co odróżniało firmę od reszty i co było jej sukcesem. Potem uzależnił firmę od współpracy z $MS, rezygnując z dywersyfikacji własnych rozwiązań. A na koniec doprowadził do sprzedaży istotnych części firmy. W nagrodę za to wszystko dostał bonus w wysokości 25 mln dolców plus stanowisko w firmie, w której był i wyszedł i powrócił. Finowie obudzili się z ręką w nocniku. Nawet premier kraju poprosił o rezygnację z bonusa. Niestety naiwność Finczyków (no bo prawdziwy Fin, by tak nie zrobił) spotkała się z bezczelnością agenta. Powodem odmowy zwrotu kasy był rozwód z żoną. Turlałem się ze śmiechu. Czasami warto się rozwodzić, by mieć zgrabny argument.
Czy coś może to przebić? Chyba niezbyt szybko.

sobota, 28 grudnia 2013

Prywatność

Najpierw pytanie czym jest prywatność. By temat nie był w próżni trzeba to precyzyjnie zdefiniować. Tutaj rozumiem prawo do zachowania informacji o osobie, jej działaniach i zwyczajach tylko do wiadomości tej osoby i stron upoważnionych. Kolejna rzecz, to oczywiście zakres tych informacji. Czy numer telefonu lub adres IP jest informacją prywatną, czy też może być informacją publiczną? Czy jeżeli sami nie przestrzegamy zasad zachowania informacji tylko dla siebie (np. w gazecie opowiadamy o swoich preferencjach np. seksualnych), to możemy mówić o jakiejkolwiek informacji, że jest prywatna? Co chwila jakaś pułapka.

środa, 27 listopada 2013

Domowa kryptografia

Pytanie, czy w domach potrzebne są drzwi zamykane na klucz, jest oczywiście pytaniem retorycznym. Czy są jakieś drzwi do naszych komputerów?
Jeżeli ktoś myśli, że zabezpieczeniem jest logowanie z użyciem hasła, to się grubo myli.
Są rzeczy powszechnie wiadome, i tych nie ma co ukrywać. Ale ile mamy tajemnic, do których nie chcielibyśmy dopuszczać innych. Nawet najbliższych. I wcale nie chodzi tu o jakieś działanie przeciwko, ale najnormalniejsze zabezpieczenie np. własnych przemyśleń, finansów, informacji poufnych. Jest coraz więcej numerów do zapamiętania, a z wiekiem pamięć coraz gorsza. Wspomagamy się pamięcią zewnętrzną. Zapisujemy na luźnych kartkach, w notesach, w komputerze. Czy w jakiś sposób chronimy te informacje? Czy jest co chronić? Czy są sposoby ochrony? Jakie są tego koszty? Regułą jest brak albo bardzo słaba ochrona informacji poufnych. Ile jest osób zapisujących na papierze w sposób zaszyfrowany numer konta, pin do telefonu lub jakikolwiek numer? Techniki szyfrowania znane są już od czasów starożytnych. Mówiąc prawdę nie znam takich osób. Możliwe jest co najwyżej ukrycie zapisanej kartki.