purpura, woda uspokaja

purpura, woda uspokaja
fot. Salman Arif Khan
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą windows. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą windows. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lutego 2015

oldschool

Ostatnio udało mi się odzyskać lub pozyskać kilka starych sprzętów. Ich wartość finansowa jest żadna - wystarczy spojrzeć na ceny na gumtree.

Jaką wartość może mieć mój hp (uchroniony od wyrzucenia)?


lub moja maxdata, którą sam osobiście zakupiłem lata temu



wtorek, 22 kwietnia 2014

drivery ext

Dopiero co pisałem o podglądzie plików linuksowych z windowsa. Jednak znalazłem doniesienie, które każe mi zwrócić uwagę innych osób na działanie extbrowsera firmy Paragon Software.
U mnie na xp wszystko działa bez zarzutu. Na stronie jest też stosowna informacja, że program przeznaczony jest do windowsów w wersji xp i vista. Zgodnie z doniesieniem problem pojawia się na windows 7 i 8. Program uszkadza partycje linuksowe ext2/3/4. Uszkodzenie partycji może wiązać się z całkowitą utratą danych. System można sobie przeinstalować, chociaż szkoda czasu na bezproduktywne instalowanie. Danych, często gromadzonych latami, nic nam nie zwróci, przy założeniu, że nie stosujemy backupów.

Istnieją programy/sterowniki oferujący podobną funkcjonalność. Jednym z popularniejszych jest ext2fsd. Oferowana funkcjonalność może nie jest pełna. Nie można np. z pozycji windowsowej skasować elementów na partycjach linuksowych. Ale to nie jest największy problem.

Ostatnia wersja programu ext2fsd (w załączeniu link do programu instalacyjnego) jest z połowy 2011 roku. W tym zakresie, tzn. definicji systemów plików ext niewiele się zmieniło. Autor zapowiada kontynuację, jednak nie widać, by coś zapowiadało nowsze wersje. Mimo tego program jest popularny. Z załączonych statystyk widać, że w tym tygodniu pobrało go ponad 10 tysięcy osób.

W serwisie sourceforge.net dostępne są też inne tego typu programy. Generalnie serwis ten wspiera projekty open source'owe. Wiele projektów linuksowych przechowuje tam obrazy dystrybucji i repozytoria. Także programy windowsowe mają tam swoją reprezentację (programy portableapps). System operacyjny jest rzeczą wtórną. Ideą przewodnią jest open source.

Moją uwagę zwrócił nowszy i może bardziej funkcjonalny ext2read. Jego zaletą jest obsługa LVM (logical volume manager).

środa, 9 kwietnia 2014

Byebye

No i koniec. Najlepsze według mnie podsumowanie, to wpis Eugenia na twitterze

xp? nie trać kasy na sprzęt, zainstaluj semplice

Tyle gadania. A może koniec ery? Może dla wielu początek. Rozejrzyjmy się. Windowsy, to nie pępek świata. Świat na xp się nie kończy. Jest to szansa na zainstalowania czegoś innego. Semplice (Debian sid), tak.

pulpit openbox w Semplice Linuksie

Chociaż start może być trudny. Właśnie. Nie ma przycisku start. A w zasadzie jest. Wszędzie.

wtorek, 1 kwietnia 2014

FUD

Od pewnego czasu, co włączę komputer, to mam komunikat o zakończeniu wsparcia (na poniższym obrazku w prawnym dolnym rogu ekranu). Za każdym razem. Komunikat ten jest włączony dosyć długo, tak, jak bym był analfabetą, który nie umie przeczytać, zapamiętać i zrozumień tekstu.

koniec wsparcia
Komunikat pochodzi od programu zabezpieczającego MS. Podejrzewam, że informacji w systemie mogłoby być więcej, ale zablokowałem możliwość zainstalowania w aktualizacjach programu informującego o końcu wsparcia. Współczuję tym, którzy ten fakt przeoczyli. Mam zwyczaj nie instalować niczego automatycznie, dlatego czasami udaje się pozbyć trochę śmieci.

środa, 26 marca 2014

lite

To także dystrybucja bazująca na Ubuntu 12.04. Jej dodatkową zaletą jest fakt, że była ona aktualizowana w momencie pojawiania się kolejnych edycji Ubuntu w wersji lts. Ostatnia wersja dystrybucji - 1.08, opublikowana została w styczniu br.

Jak zwykle, by zasięgnąć informacji warto sięgnąć do źródła, czyli strony projektu. Już pierwszy ogląd

strona projektu Linux Lite

strony pozwala na zidentyfikowaniu grupy docelowej. Są nimi dotychczasowi użytkownicy windowsów xp. A do zagospodarowania jest ogromna masa ludzi. Ok. 40% wszystkich używanych systemów, to windows w wersji xp. Wszystkie dystrybucje linuksowe (desktopowe) są używane przez mniej niż 2% użytkowników. Jeżeli nawet ułamek "fanów xp" przesiadł się na Linux Lite'a, to byłby sukces. Czy jest na to szansa? W kategoriach racjonalnych -tak. W kategoriach emocjonalnych - trudno powiedzieć. Zawsze w takich sytuacjach przypominają mi się moje odczucia, kiedy zostałem w Szkocji zaproszony na szkocki obiad - baranina w sosie miętowym. Fe. Tknąłem, jak już prawie nie było i zastanawiałem się. dlaczego byłem na tyle głupi, by przynajmniej nie spróbować wcześniej. Głupota prawem młodości. Co wcale nie oznacza, że z wiekiem mądrzejemy.

niedziela, 23 marca 2014

Voyager

To dystrybucja, która przede wszystkim dobrze wygląda. Nie wiem jeszcze, co jest w środku, ale wygląd robi wrażenie.

Voyager 12.04 lts, ekran startowy

Szare odcienie, dopracowany graficznie, conky u góry, launcher u dołu ekranu, aż trudno uwierzyć, że jest to pulpit Xfce. Taki sam jest dostępny w wielu innych dystrybucjach (lite, black lab, xubuntu) ale ten jest jedyny w swoim rodzaju.

Projekt voyagera jest relatywnie nowy. Niestety nie dotarłem do historii ani na stronie projektu, ani w Wikipedii. Francuska odsyła bezpośrednio do strony, jak wyżej. Sama strona jest bardzo merytoryczna. Chociaż po francusku, to z pomocą googlowego tłumaczenia można ją zrozumieć. Pewnym utrudnieniem jest pobieranie wersji lts, bo jest to wersja stara (nie są dostępne wersje pośrednie bazujące na xubuntu 12.04.n) i dostępna tylko poprzez torrenty.

niedziela, 16 marca 2014

Black Lab

Przyglądam się innemu systemowi, innej propozycji zastąpienia windowsów przez system uniksowy. Zgodnie z przedstawioną wcześniej filozofią, interesuje mnie system o długim okresie wsparcia, łatwy w użyciu i z ergonomicznym pulpitem, przypominającym pulpit windowsów xp lub siódemki.

Black Lab Linux Xfce jest ciekawą dystrybucją bazującą na Ubuntu 12.04 LTS. Ale najpierw słowo o nazwie.

Cały projekt wystartował w 2006. Dystrybucja była znana pod różnymi nazwami, a najpopularniejsza z nich, to OS4 OpenLinux. Z przyczyn prawnych nazwa ponownie musiała zostać zmieniona (OS4 w jakiś sposób wiązało się z Amigą i jej systemem operacyjnym). Zaburzenie to spowodowało, że distrowatch.com uznał OS4 za dystrybucję nieaktywną. Projekt zmienił nazwę, która także moim zdaniem nie jest najszczęśliwsza, ale nie zostało to uznane za kontynuację. Trochę to dziwne, bo w samym projekcie zmiany są raczej ewolucyjne niż rewolucyjne. Kolejne wersje BLL kontynuują wcześniejsze wersje OS4.

OS4/BlackLab zawsze mi się podobał ze względu na stabilność i długie wsparcie, lekkie środowisko graficzne (Xfce) i dobór oprogramowania. Pobierając obraz płyty od razu zauważymy, że jest on ponad dwukrotnie większy od obrazu Ubuntu. Coś w tym musi być.

Moje poniższe uwagi odnoszą się do wersji liveDVD. Nie instalowałem systemu i nie pracowałem z nim dłużej. Wersja liveDVD służy do przetestowania systemu i podjęcia decyzji o instalacji lub nie. Zawsze jest pożądana, ale wersja ostateczna może być lekko inna. Kwestia lokalizacji. Z reguły liveCD/DVD jest po angielsku (potem instalacja jest już w wybranym języku). W wersji live coś może nie działać, po instalacji możliwe jest rozwiązanie zauważonych wcześniej problemów. Możemy też doinstalować brakujące aplikacje. Jak zwykle. Trzeba zjeść beczkę soli, by o czymkolwiek wydać rozsądną opinię. Analiza liveDVD, to pierwsze przybliżenie, którą jednak zawsze warto zrobić przed podjęciem właściwej decyzji.

Obraz płyty nagrywamy na DVD lub pendrive'a. Ja zwykle wybieram ten drugi sposób. Rufus działa. Oldschoolowo komendą dd spod Linuxa. W notebooku nie mam napędu DVD, a dodatkowo pendrive'a można wykorzystać wielokrotnie. W przypadku starszego sprzętu może być problem z BIOSem. Natywnie starsze BIOSy nie umożliwiają uruchamiania systemów z pendrive'a. Wtedy płyta się przydaje. Chociaż nie jest to konieczność, bo istnieje oprogramowanie pozwalające na pośrednie uruchomienie systemu z pendrive'a. Odsyłam do literatury.

Testuję wersję 64 bitową na notebooku asus u32u z procesorem e-450. Uruchomienie BLL liveDVD jest standardowe. Połączenie sieciowe i poprzez modem GSM i wifi działa bezproblemowo.

Pierwszym etapem jest sprawdzenie wersji systemu. Potem właściwe ustawienie czasu - system podaje czas strefy czasowej developera (NY). I tu zaskoczenie. Na minus. Nie ma obsługi protokołu NTP, który odpowiedzialny jest za aktualizację czasu, a przy okazji próby uaktualnienia systemu brak jest kluczy GPG dla części oprogramowania. To są drobiazgi jednak denerwujące.

nie ma wsparcia protokołu NTP

poniedziałek, 10 marca 2014

LXLE

Nowa, ale już popularna dystrybucja, której celem jest ożywienie starego komputera a także zastąpienie xp, visty, 7. I wydaje mi się, że to jest klucz w tej filozofii.

Aktualizacja windowsów do nowszej wersji najczęściej jest możliwa tylko poprzez wymianę sprzętu. Z drobiazgu robi się gigantyczna afera. Na sprzęcie sprawnym fizycznie, ale leciwym, nie zawsze można zainstalować nowszą wersję powszechnie znanego systemu. Może zabraknąć albo zasobów, albo, i to jest najczęstsze, narzędzi do zarządzania sprzętem, czyli sterowników. Dostawcy systemu i sprzętu kochają swoich klientów/użytkowników do czasu wyboru i zakupu. Potem, radź sobie sam. Porównałbym to do wozu i woźnicy. Czy wymiana woźnicy wiąże się z wymianą wozu?

I czy taka postawa jest racjonalna z naszego, klienckiego punktu widzenia? Bo z punktu widzenia dostawców tak. Motorem działania jest ich chciwość. Sprzęt starszy i nowszy, ale słabszy, doskonale daje sobie radę w większości codziennych zastosowań. Co więcej. Od paru lat moce komputerów nie zmieniają się. Optymalizowane są inne rzeczy. M. in. energooszczędność. Komputer kupiony pięć lat temu ma wystarczającą moc do dźwignięcia niejednego systemu operacyjnego.

Linux wykorzystuje różne środowiska graficzne. Ktoś kiedyś zadał sobie trud, by zbadać ich pamięciożerność. Wykres wykorzystania pamięci wygląda tak

wykorzystanie pamięci (w MiB) przez różne środowiska graficzne

(wtórnym źródłem wykresu i informacji jest strona http://lxlinux.com/index.html).

środa, 5 marca 2014

okolice Ubuntu

Czas zakończenia wsparcia xp zbliża się nieubłaganie, to warto zastanowić się jakie są alternatywy dla naszego wysłużonego windowsa. Oczywiście xp jest nadal dobre, a w dniu 8 kwietnia nic się nie zmieni jeżeli chodzi o funkcjonalność systemu. W przypadku kontaktów ze światem zewnętrznym, szczególnie z jego częścią finansową i rozrywkową (w szerokim pojęciu) warto mieć bezpieczniejsze narzędzia. Powodem kłopotów są zawsze
  • hazard,
  • dziewczyny
  • i głupota.
Do tej pory windowsy były monopolistą. Nikomu nie przychodziło do głowy, że może istnieć coś innego. Ale wszystko się zmienia. Mamy dobrą, ale płatną alternatywę w postaci systemu OS X, co jednak pociąga za sobą także zmianę sprzętu, oraz darmowe lub płatne ile chcemy systemy linuksowe. Zaletą tych ostatnich jest możliwość użycia na już posiadanym sprzęcie. Co więcej, wiele z tych systemów ma wieloletnie wsparcie. Ubuntu w wersji lts - 5 lat, Debian stabilny - co najmniej 3 lata, CentOS - prawie do końca 2020 roku. Jest w czym wybierać.

W przekonaniu wielu osób Ubuntu stało się synonimem Linuxa. Tak nie jest. Ubuntu jakkolwiek jest bardzo popularnym systemem, to jednak pozostaje kwestią otwartą w jakich obszarach linuksowych się znajduje. Patrząc na wkład w rozwój istotnych elementów składowych systemów linuksowych, to raczej na szarym końcu. Niemniej jednak poprzez działania marketingowe, w tym darmowe wysyłanie płyt, zyskało sobie stosunkowo dużą popularność.

O Ubuntu napisano wiele. Nawet GW wzięła się za jego popularyzację instruując, w jaki sposób należy go instalować (instrukcja raczej z tych gorszych).

Nie jestem zwolennikiem Ubuntu. Poniżej moje (indywidualne) zastrzeżenia:
  • po pierwsze wymaga znacznych zasobów - środowisko Unity jest jednym z bardziej pamięciożernych,
  • po drugie - zmodyfikowanie wyglądu desktopu wymaga sporo pracy,
  • po trzecie - ma zapędy dyktatorskie, pomijając potrzeby społeczności,
  • po czwarte - zbudowane jest na pakietach Debiana niestabilnego, co jakby z założenia przeczy stabilności systemu,
  • po piąte - za dużo w nim komercji, marketingu i cross-sellingu.
Z drugiej strony, Ubuntu ma bardzo dobre wsparcie społeczności. Jeżeli znamy angielski i w przeglądarce potrafimy wpisać odpowiednie słowa kluczowe, to zawsze jest odniesienie do stron askubuntu lub wiki, co pomaga w rozwiązaniu problemów.

piątek, 21 lutego 2014

Czas

Czy ktoś się zastanawiał jak nasz komputer lub też system operacyjny odmierza czas? Problem jest niebanalny, jakkolwiek niezauważalny, jeżeli korzysta się z jednego systemu. W przypadku wielu systemów na jednym komputerze jest to zawsze pewien zgrzyt.
Ale od początku. Zacznijmy od czasu sprzętowego. Z angielska Real Time Clock lub CMOS clock. Jest on ustawiony w naszym biosie. Czas ten ustawiamy z palca lub też system operacyjny stosownie go modyfikuje zapisując "właściwy".  Oznacza to, że czas sprzętowy i czas systemowy, czyli ten odmierzany przez nasz software, mogą być różne. Czasami jest to źródłem nieporozumień. Jeżeli jest jeden system on zawsze wie jaki ustawić czas systemowy względem czasu sprzętowego. W przypadku wielu systemów może się okazać, że procedury ustawiania czasu są różne.
Przyjęła się taka umowa, że niezmienny jest czas uniwersalny UTC. Pozostałe czasy, mowa o czasach lokalnych, wyznaczane są w relacji do UTC z uwzględnieniem offsetu wynikającego z oddalenia od położenia zerowego. Tą samą konwencję stosują systemy unixowe - w tym (Mac) OS X, Linuksy i BSD. Czas sprzętowy z założenia jest czasem UTC. Czas systemowy jest czasem UTC z uwzględnieniem offsetu.
Do tej zasady nie stosują się windowsy. Czas jest zawsze czasem lokalnym. Przyjmijmy, że warszawskim. Warszawa jest w strefie czasowej UTC +1.
Co to oznacza w konsekwencji? Odpalamy windowsa mamy właściwy czas. Odpalamy na tym samym sprzęcie inny system unixowy - czas jest inny z dokładnością do godziny, dwóch w zależności od pory roku (a zmiana czasu ze względu na porę roku, to kolejna frustracja).
W linuksach zmiana standardu, czyli założenie, że czas sprzętowy jest czasem lokalnym, jest rzeczą bardzo prostą. Wystarczy w zbiorze (tekstowym) /etc/default/rcS dopisać linijkę

UTC=no

środa, 19 lutego 2014

aero2 na bis

Wpadł mi w ręce modem e3131 brandowany przez t-mobile. Wcześniej już go używałem i jego oprogramowanie jakoś bardziej mi się podobało. Niestety, zmuszony byłem wrócić do oprogramowania playowego z mojego standardowego modemu. Instalację i pracę z modemem opisywałem już wcześniej.

W zasadzie powodem, dla którego chciałem wrócić do oprogramowania t-mobile była jedna funkcja - wznawianie połączeń po przerwaniu. Jak wiadomo aero2 automatycznie zrywa połączenie po godzinie. W oprogramowaniu playowym nic się nie działa, a przynajmniej ja nie znalazłem opcji automatycznego wznawiania połączenia. To jest taki drobiazg. Na co dzień może niezbyt potrzebny, chociaż w trakcie pracy bardzo wygodny. A zupełnie niezastąpiony, gdy chcemy ściągnąć jakiś większy zbiór, np. obraz płyty linuksowej.
W przypadku automatycznego wznawiania połączenia i ściągania pliku jakimś zaawansowanym narzędziem, możliwe jest pozyskanie nawet gigowych zbiorów. Trwa to noc, czasami noc i dzień. Ale się da. Stąd zrozumiałe są manipulacje operatora, by nie można było automatycznie wznawiać połączeń. Nie wiem na ile realne jest wprowadzenie capchy, czyli ręcznego przepisywania zawartości obrazków. Ale gdyby tak się stało, byłoby to znaczne utrudnienie sprawnego pobierania większych zbiorów. A nawet podczas codziennej pracy stanbowiłoby szykanę.
Windowsy wykorzystują technologię plug-and-play do instalacji urządzeń, które nie posiadają sterowników w systemie. Technologia ta bardzo wygodna, szczególnie dla producenta systemu, jest potencjalnie niebezpieczna. Automatycznie coś się instaluje nad czym nikt nie ma kontroli. To jest potencjalne źródło infekcji. No risk, no fun. Modem po włożeniu do gniazda usb po jakimś czasie uruchamia program instalujący sterowniki i program zarządzający połączeniem. Pierwsze uruchomienie jest dosyć długie, ale kolejne przebiegają sprawnie. Po uruchomieniu modem zidentyfikuje własną sieć. Jeżeli tak się stanie - można przystąpić do wpisania ustawień, które pozwolą na połączenie. Przechodzimy do ustawienia > ustawienia zaawansowane > zarządzanie profilem i definiujemy nowy profil. Wpisałem jak na rysunku poniżej. Z błędem (bo nie podałem APN) ale modem bez problemów uzyskał połączenie

definicja profilu połączenia

czwartek, 30 stycznia 2014

Point obok XP

Spodziewany i nieuchronny koniec wsparcia dla windowsów w najlepszej wersji zmusza do zastanowienia się. Kontakt ze światem zewnętrznym jest ryzykowny (to jest sytuacja hipotetyczna). Trzeba pomyśleć o innym, bezpieczny narzędziu dostępu do sieci.
Poniższa propozycja jest tylko sugestią, ale może warto się nad tym pochylić. Kosztem jest wysiłek intelektualny. Wiem, że wielu woli zapłacić niż myśleć i na tym żerują sprzedawcy wszelkiego dobra. Bo czy kiedykolwiek, masowo (pomijam przypadki indywidualne) zastanawiamy się nad celem zakupu, szczegółami co właściwie kupujemy, kto i gdzie to zrobił, i jak zakup pomoże nam rozwiązać problem, który zmusił nas do zakupu. Sporo tego jak na drobnego mężczyznę. Niejednokrotnie sprzedawcy traktują nas jak idiotów. Nie podają szczegółów technicznych produktów, manipulują danymi, interpretują fakty dowolnie, grają na naszych emocjach. Wszystko by osiągnąć sukces. Sukces sprzedaży. My przez lata zostajemy z tym, co kupiliśmy, on zainkasował prowizję.
Proponuję system, który przejmie część funkcji windowsów xp. Grzecznie będzie współpracował z naszym starym systemem. Zaoferuje nowe wartości, nie niszcząc starych. A jak się nie spodoba, to możemy dobrać naszemu xpkowi innego partnera. Sytuacja prawie idealna.

Spójrzmy na Pointa. Poniżej ekran systemu, na którym obecnie pracuję.

ekran systemu

Wygląda znajomo. Nieprawdaż?

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Sejf

O bezpieczeństwie nigdy nie za wiele. Temat jest zawsze aktualny. To powinno wejść nam w krew. Posiadane informacje mogą mieć dla nas dużą wartość. Ale jeszcze większą dla osób postronnych. Potrzebą chwili jest ochrona tych informacji. Dodatkowo, mobilność zwiększa ryzyko utraty danych. Gubimy telefony, komputery, pendrive'y z osobistymi danymi. Żadne hasła zabezpieczające te urządzenia nie chronią naszych danych. Służą one tylko utrudnieniom, nie są przeszkodą, w uruchomieniu tych urządzeń. Dane w naszych urządzeniach są najczęściej w żaden sposób niezabezpieczone. Dostęp do nich jest nie tylko poprzez windowsy, zainstalowany system operacyjny, ale także przez dowolny inny system np. puppiego, który możemy uruchomić z urządzeń przenośnych. Mało kto szyfruje całe dyski. Trzeba to zrobić przed zainstalowaniem systemu operacyjnego. Do tego może służyć wspominany truecrypt. Ale po instalacji systemu pozostaje nam tylko zabezpieczanie danych innymi metodami.

Programem podobnym w swojej filozofii do truecrypta jest safehouse.

Strona programu

Oba programy umożliwiają tworzenie i zarządzanie zaszyfrowanymi kontenerami. Są to zaszyfrowane pliki, które mogę być przez windowsy widziane jako dodatkowe dyski.

środa, 15 stycznia 2014

Po xp

Wszystko co ma swój początek, ma też i koniec. Trzeba się już zastanowić, nie ma wyjścia, jaka powinna być nasza reakcja na brak wsparcia dla xp. Czasu mamy niewiele. Starajmy się własnoręcznie, a raczej samodzielnie intelektualnie, bez żadnej podpowiedzi marketingowej znaleźć zgrabny scenariusz.

Osobiście, to komputery mam już leciwe.

specyfikacja mojego desktopa

Czy to w czymś przeszkadza? Mnie osobiście nie. Nie wyliczam jakiś karkołomnych trajektorii, nie mam zbyt ciężkiego systemu, i w ogóle to niezbyt obciążam swój sprzęt. Wystarczyło na lat 8, wystarczy jeszcze trochę. Zawahałem się, co do długości następnego okresu, bo to zależy od wielu rzeczy. Przede wszystkim sposobu wykorzystania.

niedziela, 5 stycznia 2014

W chmurach

Przełom roku sprzyja raczej lenistwu niż pracy, dlatego też chciałbym chwilę pobujać. Pobujać, jak wyżej, w chmurach.
Zawsze mam wrażenie, że nowy rok, jak i wszystkie pozostałe święta wymyślili marketingowcy. W zasadzie, upływ czasu jest procesem ciągłym i ten akurat dzień nie jest niczym szczególnym. No ale jak nie ma świąt, to nie ma zakupów. A jak sprzedaż leży, to premie bye bye. Brutalne prawo natury. Biznesowej, nie ludzkiej.
Ale wracając do chmur, to najpierw zacząłem się zastanawiać, co mogłoby być babolem roku już minionego. Dla mnie numero uno jest sprzedaż Nokii. Uśmiałem się z tego jak norka, bo. Najpierw Finowie zatrudnili sobie agenta. Agenta $MS, który w krótkim czasie wyciął wszystko, co odróżniało firmę od reszty i co było jej sukcesem. Potem uzależnił firmę od współpracy z $MS, rezygnując z dywersyfikacji własnych rozwiązań. A na koniec doprowadził do sprzedaży istotnych części firmy. W nagrodę za to wszystko dostał bonus w wysokości 25 mln dolców plus stanowisko w firmie, w której był i wyszedł i powrócił. Finowie obudzili się z ręką w nocniku. Nawet premier kraju poprosił o rezygnację z bonusa. Niestety naiwność Finczyków (no bo prawdziwy Fin, by tak nie zrobił) spotkała się z bezczelnością agenta. Powodem odmowy zwrotu kasy był rozwód z żoną. Turlałem się ze śmiechu. Czasami warto się rozwodzić, by mieć zgrabny argument.
Czy coś może to przebić? Chyba niezbyt szybko.

piątek, 20 grudnia 2013

Partycje

Wielokrotnie już wspominałem o partycjach, partycjonowaniu i dyskach lokalnych. Czas zamknąć temat. Dla wielu osób jest to rzecz niepotrzebna i totalny kosmos, ale nawet dla bezpieczeństwa tego co mamy w komputerze warto oddzielić programy od danych. Dostawcy sprzętu postępują różnie. W większości w systemie, windowsach, widzimy jeden dysk. Zdarza się jednak, że są dwa. Fizycznie mamy jeden dysk, ale system każdą z partycji, czyli wydzieloną część dysku, widzi jako dysk, przypisując jej stosowną literkę. Oczywiście ta literka, to nie dogmat. Też można ją zmienić, ale jest to temat marginalny.
Dążymy co najmniej do sytuacji przedstawionej poniżej

Podział dysku na dwie partycje
Rysunek jest samoobjaśniający się, ale podsumuję. Tutaj mój dysk został podzielony na dwie części, zwane partycjami. Na pierwszej z nich jest system (windows XP), na drugiej - wszystkie moje dane z katalogiem Moje Dokumenty i programami przenośnymi platformy portableapps.com  włącznie.
Windowsy zawsze muszą być zainstalowane na pierwszej partycji dysku, z którego system startuje. Nie możemy ich umieścić na kolejnych partycjach. To nie działa. Dodatkowo, jeżeli mielibyśmy już zainstalowany inny system na drugiej partycji (a takie rzeczy się zdarzają), to windows zachowa się jak kukułka. Zainstaluje się na pierwszej, odetnie dostęp do drugiej (to jest do naprawienia). Nie jest to postawa koncyliacyjny.

sobota, 14 grudnia 2013

Dodatki

System operacyjny z reguły jest goły jak święty turecki. No może nie tak dokładnie, bo jednak ma trochę sterowników i kilka programów na krzyż. Ale w zasadzie on po to jest. Zarządzanie sprzętem i możliwość uruchomiania programów. To, czego nam brakuje, zawsze można sobie doinstalować. Jeżeli nie oryginały, to substytuty. Programy oferujące podobną funkcjonalność. Jednak w windowsach pierwsze miejsce zajmują zawsze narzędzia. Dla przykładu, raz jeszcze programy, które ja mam zainstalowane (stan na grudzień 2013)

Revo uninstaller - widok zainstalowanych programów, dexpot

Wiele tego nie ma.

sobota, 7 grudnia 2013

aero2

Darmowy internet. Słowo darmowy jest pewnym nadużyciem, bo tak na prawdę wszyscy w części się na niego złożyli. Regulator w zamian za pokaźny rabat zobowiązał zdobywcę pasma lte do wybudowania sieci w z góry ustalonym terminie oraz do świadczenia usługi dostępu do netu na zasadach, nazwijmy, socjalnych. Oczywiście, mniejsza kasa została zapłacona, jednak z realizacją warunków już gorzej. Po pierwsze sieć nie zostanie zbudowana w założonym czasie. Obsów jest dwuletni, a konsekwencji usługa "darmowa" trwa dłużej. W tej chwili termin jej zakończenia, to grudzień 2016r. Ponadto, zwycięzca robi wszystko, by z darmowego serwisu nie skorzystać. Można powiedzieć, że w zamian za niewielkie pieniądze plus dodatkowe usługi jedna z firm dzięki decyzji administracyjnej osiągnęła znaczną przewagę na rynku, ale zagrała wszystkim na nosie (i sobie także), ani nie umiejąc wykorzystać tej przewagi, ani nie budując sieci w zakładanym tempie, ani nie świadcząc usługi powszechnej.
Ale to ich problem. Naszym jest nieumiejętność skorzystania z tego, co już zostało zapłacone i w pewnym stopniu jest naszym przywilejem.

niedziela, 1 grudnia 2013

Deklaracja

Poniżej chciałbym zadeklarować. Bardzo lubię windowsy, chociaż nie wszystkie ich wersje. Lojalny jednak nie jestem. Bo bardziej mnie interesuje funkcjonalność niż marka.
Od jakiegoś czasu jesteśmy bombardowani. Wyrzućcie XPka. Jest be. Be be. Bardzo be. Stary, brzydki, do bani i zarobić się na nim już nie da. Chronimy was, ale tylko do kwietnia 2014. Potem widliszki was zjedzą. A nam zależy na przytuleniu waszej kasiorki. Na samą promocję najnowszej wersji wydaliśmy 2 miliardy baksów, to kupujcie, by nam się wróciło.
Dobry żart.
Ciekaw byłem, jaki jest udział XP w rynku systemów desktopowych. Spojrzałem na najnowsze dane.

środa, 27 listopada 2013

Domowa kryptografia

Pytanie, czy w domach potrzebne są drzwi zamykane na klucz, jest oczywiście pytaniem retorycznym. Czy są jakieś drzwi do naszych komputerów?
Jeżeli ktoś myśli, że zabezpieczeniem jest logowanie z użyciem hasła, to się grubo myli.
Są rzeczy powszechnie wiadome, i tych nie ma co ukrywać. Ale ile mamy tajemnic, do których nie chcielibyśmy dopuszczać innych. Nawet najbliższych. I wcale nie chodzi tu o jakieś działanie przeciwko, ale najnormalniejsze zabezpieczenie np. własnych przemyśleń, finansów, informacji poufnych. Jest coraz więcej numerów do zapamiętania, a z wiekiem pamięć coraz gorsza. Wspomagamy się pamięcią zewnętrzną. Zapisujemy na luźnych kartkach, w notesach, w komputerze. Czy w jakiś sposób chronimy te informacje? Czy jest co chronić? Czy są sposoby ochrony? Jakie są tego koszty? Regułą jest brak albo bardzo słaba ochrona informacji poufnych. Ile jest osób zapisujących na papierze w sposób zaszyfrowany numer konta, pin do telefonu lub jakikolwiek numer? Techniki szyfrowania znane są już od czasów starożytnych. Mówiąc prawdę nie znam takich osób. Możliwe jest co najwyżej ukrycie zapisanej kartki.